czwartek, 28 czerwca 2018

Wycieczka przez życie

Podaj mi dłoń, moja jedyna miłości,
Podaruj mi uśmiech... Jesteśmy wolni!
Niczym kwiat rosnący na polanie,
Niczym deszczu powolne kapanie...
Jesteśmy wolni! Weź więc worek wiary,
Szczęścia, smutku... Wierz mi, to nie czary,
To nie złudne nadzieje i nierealne marzenia:
To życie! To serce cieszące się z istnienia!
To Twoje wybory, czasem łzy rozpaczy;
Jesteś wolny! To przecież tak wiele znaczy!
Zbuduj dom z piasku, łódź z deszczowych chmur,
Kochaj, daj ponieść się tęsknocie. Masz wybór,
Czy upadniesz, czy głowę uniesiesz wysoko,
Czy ruszysz doliną, czy przysiądziesz nad zatoką.
Nie obiecam, że droga zawsze będzie prosta,
Nie powiem, czy czeka Cię góra niska czy wysoka.
Nie wiem, jakich będziesz spotykać ludzi,
Lecz wiem, że nie raz koszmar Cię obudzi.
Proszę, idź dalej, podążaj przed siebie,
Znajdziesz swe miejsce, a Twe istnienie
Będzie przykładem, że warto wyruszyć,
Kochać, płakać, a czasem się wzruszyć.

czwartek, 21 czerwca 2018

Znajdę Cię, mój luby

Dziś pójdę do Ciebie, ku słońcu będę podążać.
Znajdę Cię, mój luby, choćbyś w przestworzach
Zbudował mur. Gdziekolwiek teraz jesteś,
Znajdę Cię, podążając za drżącym sercem:
Pójdę doliną, pójdę przez rzeki i przedrę przez ciernie,
Za przysięgą złożoną Tobie będę podążać wiernie.

Tu, gdzie teraz jestem, słońce już nie wschodzi,
Ptaki zamarły, liście z drzew opadły... Niczym w nicości,
Bez wiary i nadziei, nie mogąc złapać oddechu,
Pragnę opuścić to miejsce na zawsze, w pośpiechu.
Jak daleka droga mnie czeka, by Cię odnaleźć
I w Twoich bezpiecznych ramionach się znaleźć?

Poszłam doliną, gdzie przyroda w sen zapadła,
Przeszłam przez rzekę, która była martwa.
Dotarłam nad urwisko, gdzie wiatr dął groźnie:
Spojrzałam w górę i ruszyłam przed siebie ostrożnie
Po schodach z puchu chmur, co przypłynęły z oddali,
Byśmy w swoje ramiona już na zawsze wpadli.

Leżąc na miękkim obłoku, co w skórę łaskotał,
Wyszeptałam Ci do ucha, jak bardzo Cię kocham.
Tyś mą dłoń w swą pochwycił, moja Miłości
I rzekłeś, że chcesz ze mną dożyć starości.
Wyznałam Ci, że me życie dopiero sensu nabrało,
Gdy życie dwóch istnień jednym się stało. 

środa, 20 czerwca 2018

Nadzieja

Na małej kładce, gdzieś niedaleko,
Siedzi dziewczynka nad niewielką rzeką.
Radośnie śpiewa, rzuca kamyczki,
Od ciepła czerwone ma już policzki.
Nie zraża jej pies, co nieopodal szczeka,
Ni ptak, co nad uchem przeraźliwie ćwierka.
Wszystko jest piękne: obłoki na niebie,
Ogromne drzewa, co rzucają cienie,
Komary, które kąsają ją w plecy,
Wiewiórka, która podbiera orzechy.
Ta dziewczynka to Nadzieja, zuch dziewczyna:
Dla niej piękna jest każda chwila.
Nie ocenia, lecz ciągle we wszystko wierzy,
Za nadanie sensu życia - medal jej się należy.

Za Tobą podążam

Dziś pójdę do Ciebie, ku słońcu będę podążać. Znajdę Cię, mój luby, choćbyś w przestworzach Zbudował mur. Gdziekolwiek teraz jesteś, ...